|
Podstawowym zadaniem Biurwy jest siedzenie. Krzesełko wygodne, obrotowe z regulowanym oparciem. Biurko przestronne, komputer całkiem, całkiem, pasjansa da się układać bez przeszkód. Czajniczek z bulgoczącym wrzątkiem na kawusię nieopodal. Żyć, nie umierać. Tylko ci cholerni petenci. Szlag by tez ich trafił! Zachciewa im się zakłócać święty, nienaruszalny spokój Biurwy.
W pokoju okienka do przyjmowania klientów są dwa. I cóż z tego, skoro obsługujący jeden.
- Wyjść! Na korytarzu czekać!- Informuje skrzeczącym głosem Biurwa, z niedowierzaniem opadając swym tłustym dupskiem na krzesełko. Dlaczego tym durnym ludziom się wydaje, że siedzenia ustawione pod ścianą w pokoju przyjęć są przeznaczone dla nich? Niby co? Mieliby tu zasiąść, czekać na swoją kolej i patrzeć, jak Biurwa, zamiast zająć się następnym petentem, siorbie fusy z kawy albo opowiada koleżance po fachu, co dzisiaj zrobi na obiad? A won barachło za drzwi! Albo najlepiej do drugiego pokoju, w którym przecież też przyjmują.
A figę!
- Zajęta przecież jestem!- Oburza się kolejna szczęśliwa przedstawicielka gatunku Biurw.- Na korytarz! Zresztą to w pokoju numer jeden przyjmują. Ja to nie.
Najwięcej radości Biurwa zaznać może, gdy, nie wiedząc, co go czeka, przyjdzie skorzystać z jej usług ktoś:
- nieśmiały,
- nieobyty,
- młody zanadto, by móc już poznać charakter przedstawicielek tego jednego z najstarszych zawodów świata,
- nazbyt kulturalny, by powiedzieć Biurwie, gdzie jej miejsce i co o niej myśli.
Wtedy Biurwa wkracza do swego osobistego raju. Wypręża swój tłuściutki kadłub, robi groźną minę i zaczyna ryczeć:
- A co tak późno przychodzi?! Nie widzi, do której czynne?!- Wszak tylko dwadzieścia minut zostało do zakończenia pracy Biurwy, więc niech się nikomu nie wydaje, że w tym czasie ktokolwiek będzie jej zawracał głowę! Nic to, że przez ostatnie pół godziny nikogo nie wpuszczała do swego królestwa, bo przecież zajęta była niezmiernie. Czajniczek bulgocze na ostatnią kawkę przed udaniem się do domku, odpocząć jeszcze trochę trzeba na krzesełku, bo balerony bolą od ciągłego łażenia do toalety. Jakaś ta kawka moczopędna chyba.
- No i co to mi tu przyniósł?! Źle wypisane! Pisze! Już! Tylko bez błędów!- Ordynuje Biurwa. Petent ciężko przestraszony, przełyka łzy i najchętniej zapadłby się pod ziemię.
Temuż podobne występy można zobaczyć w urzędzie miasta w Chorzowie. Proponuję co mniej wychowane urzędniczki wysłać na zbiorowy kurs dobrych manier i kultury osobistej. Zaznajomiłyby się tam z obcymi wyrazami, takimi, jak: proszę, dziękuję, dzień dobry, przepraszam. Doznałyby zapewne szoku, dowiadując się, iż nie należy na ludzi krzyczeć, ani wyładowywać na nich swego zniecierpliwienia. Nie można też ich uważać za głupków. A popadłyby na pewno w nieodwracalną depresję, gdyby poinformowano je, że obowiązująca we wszelkich cywilizowanych społeczeństwach zasada, a już szczególnie w istniejących tam przybytkach użyteczności publicznej, to zasada mówiąca, iż klient to nasz pan.
Szczerze mówiąc, jeśli mamy podążać ku świetlanej, europejskiej przyszłości, a nie cofać się do swojskich czasów PRL-u, to na gwałt potrzebny jest przyspieszony proces odchamiania wyżej wymienionych Biurw i im podobnych.
|
| NIie, zebym chwaliła Urząd, nie mam z nim nic wspólnego. Pewnie zdarzaja się takie biurwy, ale mysle, ze przesadzacie. Może mialam wyjatkowe szczęście. Zyje w tym mieście od urodzenia, od dawnwa tez jestem dorosła ( dłużej niż Pani, Pani Marto) i chocby dlatego mialam częstszy kontakt z urzedem i nie pamiętam jakiś wyjątkowo przykrych sytuacji. Wiadomo, że każdy jest inny, ma inne podejście, wydział wydziałowi też nie jest rowny, ale jakoś wszystko udało mi się załatwić i to nie tylko w UM, ale równiez w sądzie i US. Mysle,z e proces odchamiania biurw zaczął się już dawno. Pani nie ma porownania, zwlaszcza z okresem PRL-U, jest pani bardzo młoda i dopiero styka się pani z prozą codziennego życia. Życzę odporności, bedzie pani potrzebna. No i jeszcze trochę wyrozumiałości. Biurwy tez oczekuja od nas odpowiedniego podejścia, zacznijmy od tego, czyli od siebie, a nie oczekujmy tylko, że wszyscy będę dla nas mili. |