Być może Irlandczycy mają nieco racji, zwąc wieczór panieński "hen party", czyli "kurzą imprezą". Koleżanka, chcąc ostatni raz zaszaleć przed wypowiedzeniem sakramentalnego "tak", urządziła przyjęcie, na którym nagdakałyśmy się za wszystkie czasy, nastroszyłyśmy piórek, a niejeden zniósłby jajo, widząc nasze wygłupy.
|