|
Blog ten będzie „pamiętnikiem” emigrantki zesłanej z rodzinnego, cieplutkiego i wygodnego gniazdka zwanego Chorzowem na irlandzkie fronty w walce o samodzielność i dorosłość. No, nie tak do końca „zesłanej”. Raczej udającej się tam w podskokach z własnej, nieprzymuszonej woli przy ogólnym ubolewaniu rodziców ukochanej jedynaczki. Przy niegasnących, delikatnych pytaniach mamy: „może jednak nie pojedziesz”? i złorzeczeniach taty: „głupie pomysły”!
|